sobota, 22 listopada 2008

Mashhad - Iran

Islam - jedna z najwiekszych religii na Swiecie. W Iranie jej oblicze jest widoczne praktycznie wszedzie, dlatego ze religia jest polaczona z panstwem. Muzulmanie dziela sie glownie na sunnitow i szyitow-ci ostatni sa glownie w Iranie. Jesli sie zapytac jakiegos Iranczyka jakiego jest wyznania-musi odpowiedziec, ze jest wyznawca Mahomeda. Oczywiscie nie wszyscy 5razy na dzien stukaja glowami w ziemie, ale podczas jazdy autobusami kierowca musial przystawac sie, by Ci, co chca mogli wyjsc by pare razy poklonic sie w kierunku Mekki. Tam gdzie autobusy robia postoje-jest restauracyjka, obok toaleta i obowiazkowo maly meczet. Z ciekawszych nazw:
Sapha to jest rozaniec Muzulmanow, ktory sklada sie z okolo 100koleczek podzielonych na 3 czesci; w pierwszej musza mowic Allach Akbar (Bog jest wielki), w drugiej Sophana Lo (Piekne sa rzeczy stworzone przez Boga), w ostatniej El Hamdulylla (Dzieki Ci Boze)-sporo osob ma takie rozance i w wielu miejscach mozna zoabczyc osoby modlace sie przy pomocy ich;
Sedzada - maly dywanik, ktory sluzy do modlitwy
Turba - malutkie koleczko, ktore kladzie sie przed soba, by o nie stukac w czasie modlitwy (maja to tylko szyici)
Hejab - husta na glowie kobiet
Gosci bylo czternastu-pierwszy kazdy zna, bo nazywal sie Mohamed, pozniej Ali i tak dalej. Sa pochowani w Mecce, Medynie, w poludniowym Iraku (Karbala) i jeden, ten osmy w Mashhadzie w Iranie (Imam Reza). I tam gdzie sa pochowani pielgrzymuja miliony ludzi, by oddac im czesc. Mashhad jest miejscem, gdzie niemuzulmanie moga byc blisko jednego z tych Imamow. Oficjalnie nie moga wejsc do srodka,ale dla mnie przy malym kamuflazu udalo sie to-i to co tam zobaczylem przeszlo moje oczekiwania-trudno powiedziec czy mialem do czynienia z jakims opetaniem religijnym czy sposobem wynawania wiary. Ludzie tam byli niesamowici.
Do Mashhadu przybywaja rok rocznie pielgrzymi w liczbie 12milionow i miasto to jest trzecim po Mecce i Medynie jesli chodzi o liczbe modlacych sie.
Przed przyjazdem do tego miasta, jeszcze w autobusie spotkalem Muhamada, ktory zaprosil mnie do swego domu, wypilismy kawe, whisky, on popalil opium (za 500gram trzeba zaplacic 300$-tanio, nie?), pokazal mi miasto i poznym popoludniem wybralem sie do Yazdu.